czwartek, 8 stycznia 2015

Album dla dziedzica

Wróciliśmy ze świątecznej przerwy w Polsce do naszego lokum w St Paul. Za oknem malowniczo pada śnieg, odczuwalna temperatura -21oC, więc całkiem ciepło ;)

Ja mimo (teoetycznego) wyspania po wczorajszym locie przez ocean jestem jeszcze pół przytomna, ale nie ma leniuchowania. Zdaje się, że to będzie pracowity styczeń, więc trzeba jak najszybciej nadrobić zaległości, bo potem znowu może wpadnę w wir pracy twórczej ;)

Tak jeszcze w ramach wzmianki o świętach byłam przeszczęśliwa ze wszystkich spotkań - z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi :) I żadne wygody świata nie zastąpią mi ludzi, za którymi się tęskni na wygnaniu :) nie wspomnę o wytarganiu futra mojego Salemika i innych kotów, jakie udało mi się dorwać w ciągu tych trzech tygodni :)

Z naładowanymi bateriami zaczynamy Nowy Rok i drugą połową naszego pobytu w Stanach :)

A wracając do tematu... Dokładnie rok temu siedziałam z moimi dziewczynami gorączkowo kończąc prezenty dla moich i Grzecha rodziców, jakie mieli dostać w ramach podziękowania na naszym ślubie. Trzeba przyznać, że bez nich by mi się nie udało ich skończyć na czas. W ferworze walki moja Monia stwierdziła, że jej się bardzo te albumy podobają i zapytała czy jej zrobię taki, jak urodzi jej się dziecko. Nieświadoma podstępnych planów się oczywiście zgodziłam :) Nie przewidziałam, że potomek Moniki urodzi się jeszcze tego samego roku :) Słowo się rzekło, trzeba było więc zrobić obiecany album dla monikowego dziedzica :) Nieskromnie przyznam, że jestem z niego całkiem zadowolona. Kilka patentów podpatrzyłam u TEJ pani, która trzeba przyznać robi bardzo ładne rzeczy. Przez chwilę był koncept, że może sobie ten album jednak zatrzymam... ale zdjęcia mojego kota raczej by w nim kiepsko wyglądały ;) No więc powędrował ostatecznie jako prezent dla "świeżo" narodzonego Piotrusia.
Piotrusiowi i rodzicom, życzę jeszcze raz samych szczęśliwych chwil :) :* no i pozdrowienia zza oceanu! :)















3 komentarze:

  1. Zamawiam dla mojej wesołej gromadki- Staś ma urodziny pojutrze, w lutym spodziewamy się Józia, a Misia - dopiero na czerwiec. Jakkolwiek styczeń rzeczywiście zapowiada się pracowity :D

    OdpowiedzUsuń